W piątek, 28 listopada, odwiedziłam Warszawskie Targi Sztuki. Wróciłam stamtąd nie tylko z głową pełną inspiracji, ale przede wszystkim utwierdzona w przekonaniu, które towarzyszy mi od lat: prawdziwy Smart Living to nie tylko zaawansowana technologia ukryta w ścianach. To przede wszystkim świadome otaczanie się rzeczami, które nas uszczęśliwiają.
W świecie, w którym wszystko pędzi, a my szukamy rozwiązań „smart” ułatwiających życie, często zapominamy o fundamencie – o emocjach. Często podkreślam, że wnętrza przyszłości mają opowiadać historię człowieka, a nie aktualnych trendów. I nic nie robi tego lepiej niż sztuka we wnętrzach. (Więcej o moim podejściu do projektowania przeczytasz w zakładce o mnie).
Koniec ery niedostępnej galerii
Sztuka we wnętrzach przestała być dobrem luksusowym zarezerwowanym dla elit, stając się powszechnie dostępnym sposobem na wyrażenie osobowości domowników.
Jeszcze do niedawna pokutowało przekonanie, że obrazy czy rzeźby wymagają wielkich budżetów i onieśmielających wizyt w drogich galeriach. To mit, z którym warto się rozprawić. Dziś, dzięki mediom społecznościowym i platformom internetowym, twórczość artystyczna stała się demokratyczna jak nigdy wcześniej. Rynek jest szeroki i fascynujący od unikatowej, ręcznie toczonej ceramiki, przez rzeźby o intrygujących fakturach, aż po autorskie grafiki, plakaty i obrazy.
Coraz chętniej sięgamy też po prace polskich artystów, przestając bać się własnych wyborów. Dla każdego znajdzie się forma, która z nim rezonuje. I o to właśnie chodzi: o rezonans serca, a nie o metkę z ceną.
Głębia zamiast płaskiej dekoracji
Autentyczna sztuka to potężne narzędzie aranżacyjne, które wnosi do przestrzeni unikatową wartość i buduje klimat skuteczniej niż najdroższa okładzina ścienna.
Wielu inwestorów ulega pokusie, by „pustą ścianę” szybko zapełnić modną tapetą czy gotowym zestawem grafik z sieciówki. To proste rozwiązania, ale często pozbawione ducha. W mojej pracy zawsze zwracam uwagę na to, by unikać efektu katalogowego „kopiuj-wklej”. Jeden dobrze dobrany detal potrafi sprawić, że płaska przestrzeń nabiera trójwymiarowości.
Sztuka jest tą przysłowiową „kropką nad i”. Czasem wystarczy drobiazg – mała rzeźba na komodzie chwytająca promienie słońca czy intrygujący obraz w holu – by dodać wnętrzu warstwę ciepła, a nawet odrobinę kontrowersji. To element, którego nie znajdziesz u sąsiada w identycznej konfiguracji.

Emocjonalny wymiar Smart Living
Projektowanie z empatią to jeden z najsilniejszych kierunków w architekturze wnętrz na nadchodzące lata, stawiający na dobre samopoczucie mieszkańców.
Jeśli Smart Living ma wspierać naszą codzienność, musi dbać o nasz nastrój. Nie mam tu na myśli wyłącznie inwestowania w drogocenne olejne płótna starych mistrzów. Mówię o czystej emocji, jaką wywołuje w Tobie spojrzenie na ulubioną grafikę podczas porannej kawy. To „mini spotkanie” ze sztuką działa kojąco, pozwala na chwilę zatrzymania – podobnie jak niespieszny, wspólny posiłek przy stole.
Kiedy przeprowadzam klientów przez proces projektowy, zachęcam ich do odwagi. Wyjdźcie poza ramy bezpiecznych, beżowych dekoracji. Spójrzcie łaskawszym okiem na małe galerie, targi designu i lokalnych twórców. Szukajcie przedmiotów z duszą, bo to właśnie te akcenty sprawiają, że nawet najprostsze mieszkanie staje się Waszym domem – bezpieczną przystanią do życia, a nie tylko przestrzenią na pokaz.
Zobacz również:
- Wnętrza 2025: mniej o trendach, więcej o człowieku
- Jak podążać za trendami bez kosztownego remontu?
- Dlaczego w projektowaniu wnętrza najważniejsze jest słuchanie… siebie?
A Ty? Czy masz w swoim domu przedmiot, który wywołuje uśmiech za każdym razem, gdy na niego spojrzysz? Jeśli szukasz unikatowych rozwiązań do swojego wnętrza lub potrzebujesz pomocy w doborze sztuki, napisz do mnie – chętnie pomogę Ci stworzyć przestrzeń, która opowie Twoją historię.
